Naturalnie nad rzeką Wianki nad Wisłą

Archiwum 2015

Warszawiacy tłumnie powitali lato na Podzamczu


Energetyczne koncerty, retro zabawa, moc atrakcji świętojańskich, akrobacje orlików i imponujący pokaz pirotechniczny – tak Stołeczna Estrada uczciła dwa jubileusze: 
20. Wianki nad Wisłą i swoje 60-te urodziny. Wczoraj na Podzamczu bawiło się ponad 100 tysięcy osób!

To był wspaniały dzień i niezwykła noc. Mam nadzieję, że energia, z którą wspólnie powitaliśmy lato w stolicy zostanie w nas jak najdłużej. Ale to nie koniec atrakcji przygotowanych przez Stołeczną Estradę. Zapraszamy na kolejne zdarzenia, które ożywią życie kulturalne na Podzamczu. Z okazji jubileuszu już w lipcu rusza „Dancing 60-lecia” czyli potańcówki na dechach, które wczoraj podbiły serca publiczności, i wystawa poświęcona warszawskiej  rozrywce w drugiej połowie XX wieku – mówi Andrzej Matusiak, dyrektor Stołecznej Estrady.

Największą imprezę plenerową w mieście zainaugurowały już o godz. 14 wydarzenia Pikniku Świętojańskiego, który w tym roku podzielony był na trzy strefy – Wisło Wianki, Retro Wianki i Eko Wianki. W Osadzie Kwiatu Paproci kolejki chętnych ustawiały się by posłuchać od
wróżek o przyszłości czytanej z runa leśnego, wody i kwiatów. W strefie Wisło Wianki warszawiacy chętnie brali udział w malowaniu żagli, które jeszcze tego dnia ruszyły w rejsy z flisakami. Eko Wianki wraz z Fundacją Oddam Odpady uczyły kreatywnej ekologii, a Gospodynie z Samsieczna zaprosiły wszystkich do wypiekania pysznych ciastek kupałek. Zgodnie ze świętojańską tradycją w ciastku kryła się wróżba.

Wielkim wydarzeniem Wianków nad Wisłą okazała się uruchomiona po raz pierwszy Retro Scena – do ostatnich minut pary w każdym wieku tańczyły na drewnianym podeście w rytm przedwojennych warszawskich szlagierów. Kapela Praska podpowiedziała, jak się bawić – wszyscy mogli spróbować swoich sił i nauczyć się kroków popularnych niegdyś stylów tanecznych: sztajerka, szota czy polki z nogi. Przemysław Śmiech przypomniał warszawską gwarę i w słowniku mieszkańców stolicy pojawiły się na nowo zwroty: chodzenie na ksiuty czy pływanie z walczykiem. Zachwycił Janek Młynarski i Warszawskie Combo Taneczne – piosenki z warszawskich podwórek o damach w halkach i frajerach z fasonem rozbawiły publiczność i wskrzesiły klimat przedwojennych ulic.

Przed koncertami na scenie głównej akrobacje na niebie w wykonaniu orlików rozpędziły chmury – samoloty śmigłowe były oddalone od siebie zaledwie o metr i leciały z prędkością 450 km/h. Tuż po pokazie rozpoczęła się muzyczna część Wianków nad Wisłą, Pierwsza gwiazda - duet Rebeka, uraczył widzów dawką świeżej, melodyjnej elektroniki. W trakcie koncertu trudno było złapać oddech!

Chwilę później na scenie pojawił się Maciej Maleńczuk z zespołem Psychodancing, który rozkołysał publiczność w rytm rozrywkowo-bluesowych, ostrych jak brzytwa utworów z płyty „Tęczowa swasta”.

Widzowie natychmiast dali się uwieść kolejnym artystom i atmosferze specjalnego koncertu „Dekady Estrady”. Kompilacja polskich szlagierów ostatnich sześciu dekad zaserwowana przez DJ-ów z Soul Service i Break da Funk porwała wszystkich do tańca. Usłyszeliśmy takie przeboje jak „Tak… tak… to ja” Obywatela GC, czy „Luciolę” Maanamu. Kultowe utwory zaśpiewały Halina Frąckowiak, Urszula Dudziak i Ania Rusowicz. Publiczność długo oklaskiwała tancerzy z grupy Warszawski Funk i Art Ballet Project, których barwne kostiumy i choreografia świetnie wpasowały się w klimat koncertu. Finałowy „Sen o Warszawie” zaśpiewali wszyscy!

Po polskiej dawce legendarnych piosenek przyszedł czas na gwiazdę zagraniczną wydarzenia. Znakomity koncert potwierdził, że The Charlatans to kapela, która świetnie sprawdza się podczas występów na żywo. Szarlatani rozgrzali publiczność i sprawili, że wszyscy zapomnieli o deszczu i ciemnych chmurach, które na chwilę zakryły niebo.

Finałowy występ należał do GrubSona, który na scenie pojawił się z Jareckim, DJ-em BRK i zespołem SANEPID. Niespodzianką był gościnny występ Marceliny w utworze „Jedna z planet”. Kto zamierzał powoli kłaść się spać, musiał odłożyć swoje plany na później, bo nikt tak nie potrafi rozbujać publiczności jak raper z Rybnika. Mimo późnej pory koncert zwiększył apetyt na dalszą zabawę, publiczność nie pozwalała artystom zejść ze sceny,
śpiewając z GrubSonem kawałek „Na szczycie”. Po północy ruszyły fontanny z animacją Stołecznej Estrady, a na niebie rozbłysły oszałamiające bogactwem barw sztuczne ognie, zwiastując długo oczekiwane rozpoczęcie lata.